15. "Polskie legendy" cz. 4 "Szabla króla Zygmunta".
W dawnych już czasach, pewnego razu,
Władysław IV, z dynastii Wazów
Zamierzał pomnik w Warszawie stawić
By swego ojca pamięć wysławić
Aby to dzieło było wspaniałe
Oraz tym bardziej wręcz okazałe
Miał na kolumnie ów posąg stanąć
Na przeciw Zamku miejsce swe zająć
Najlepszy rzeźbiarz w całej Warszawie
Mistrz Jakub, Złotym zwany ciekawie
Zlecenie przyjął do wykonania
I wnet się podjął tego zadania
Gdy z brązu pomnik powstał już cały
Syn mistrza, Kacper, choć jeszcze mały
Zauważył otóż, że szabla króla
Nie lśni zbyt mocno, jest szaro-bura
Więc do warsztatu zakradł się w nocy
I polerował, sam bez pomocy
Gdy wschodu słońca blask w niej zabłysnął
Złotym kolorem mistrz się zachłysnął
I nie chciał wierzyć, że to syn jego
Dokonał czynu tak wspaniałego
W ten sposób pracę ciężką skończono
I pomnik króla wnet postawiono
Wszyscy mieszkańcy go podziwiali
W opiekę miasto swe mu oddali
Lecz to nie koniec tej opowieści
Dalsza część w głowie aż się nie mieści
Bo gdy w Warszawie susza nastała
Ludność z tęsknotą deszczu czekała
I wtedy sprytny nasz Kacper młody
Wymyślił sposób by zdobyć wody
Pobiegł pod pomnik Zygmunta króla
Zawołał głośno: "Gdy przyjdzie chmura
Wznieś swoją szablę złotą ku górze
I zrób mój Panie dziurę w tej chmurze"
Stała się nagle rzecz niesłychana
Lecz przez Kacperka oczekiwana
Król wzniósł wraz z szablą wnet ramię swoje
Na niebie chmurę przeciął na dwoje
W tej samej chwili deszcz lunął z nieba
I wody było ile potrzeba
Na koniec morał podać wypada
Jest już gotowy, dobrze się składa
Odkąd dłoń króla w górę wzniesiona
Warszawa dobrze jest już chroniona
-Jaro-
Komentarze
Prześlij komentarz