14. "Polskie legendy" cz. 3 "Bazyliszek"

Żeby było dziś ciekawie  
To opowiem o Warszawie 

Pewien płatnerz, Melchior zwany 
Był w Warszawie szanowany 

Tworzył zbroje, bardzo lśniące 
Blaskiem swym zabijające 

Miał on dzieci swoich parę 
Które kochał ponad miarę

Gdy przybyła raz do miasta 
Cyrkowników spora kasta 

Dzieci ojca uprosiły 
By występy zobaczyły 

Ojciec im nakazał srogo 
By szli tylko prostą drogą 

A ulicę Krzywe Koło 
Obchodzili naokoło 

Bo tam kamienica stoi 
Której każdy się wręcz boi 

A kto wejść się tam odważy 
Sam sobie piwa nawarzy 

Gdy występy się skończyły 
Dzieci śmiałka zobaczyły 

Który zamiast iść do domu 
Wszedł tam cicho, po kryjomu 

Poszły za nim, a w piwnicy 
Potwór straszny z kamienicy 

Ni to smok, ni wąż, ni kogut 
Stał tam prosty niczym drut 

Gdy mu śmiałek w oczy spojrzał 
W bazyliszku szybko dojrzał 

Rychły koniec swoich pragnień 
I się już zamienił w kamień 

Bo ów potwór moc miał taką 
Straszną, a nie byle jaką 

Że gdy w oczy mu spojrzałeś 
Wnet się w kamień zamieniałeś 

Gdy dziateczki nie wracały 
Ojciec w nerwach był już cały 

Ruszył na poszukiwania 
Swoich pociech ratowania 

Spotkał tłum na Krzywym Kole 
Który szeptał, że na dole 

Małe dzieci się schowały 
I wciąż cichutko płakały 

Tarczę przyniósł więc srebrzystą 
Lśniącą, prawie przeźroczystą 

Zszedł z nią na dół, się zasłonił 
I przed bestią się ochronił 

No i wtedy bazyliszek 
Nieświadomy szybko przyszedł 

A gdy dostrzegł swe odbicie 
To skamieniał, stracił życie 

Tak ten bazyliszek znany 
Został wreszcie pokonany  

A nasz Melchior we Warszawie  
Dni przeżywał w wielkiej sławie  

Zaś historia bazyliszka  
Do dziś nas za serca ściska

-Jaro-

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10. "Wakacje"

13. "Polskie legendy" cz. 2 "Zaczarowane gołębie w Krakowie"

16. "Dziwny Świat"