23. "Cud w Stajence".
Nadchodzi Noc pełna blasku,
Zdarzy się cud bez oklasków,
Zdarzy się cud bez oklasków,
Choć Król się rodzi na Ziemi,
Jesteśmy głusi i niemi.
Jesteśmy głusi i niemi.
Choć nawigacja gwieździsta,
Jest tak czytelna, przejrzysta,
Jest tak czytelna, przejrzysta,
To pędząc wciąż autostradą,
Mijamy zjazd, wbrew zasadom.
Mijamy zjazd, wbrew zasadom.
A ta stajenka, choć licha,
Na odwiedziny wciąż czyha,
Na odwiedziny wciąż czyha,
Lecz o niej zapominamy,
I czasu dla niej nie mamy.
I czasu dla niej nie mamy.
A może tak zwolnić warto,
Poszukać drogę wytartą,
Poszukać drogę wytartą,
Przejechać nią ze dwie mile,
Zatrzymać się tam choć na chwilę.
Zatrzymać się tam choć na chwilę.
Bo gdy się zajrzy do Żłóbka,
Noc już nie będzie tak krótka,
Noc już nie będzie tak krótka,
Można się tam rozanielić,
I serce swe rozweselić.
I serce swe rozweselić.
Wyleczyć rany i blizny,
Sprostować życia krzywizny,
Sprostować życia krzywizny,
Przywrócić dar spostrzegania,
I cierpliwego słuchania.
I cierpliwego słuchania.
To jest ten cud niesłychany,
Że Król przez ludzi niechciany,
Że Król przez ludzi niechciany,
Darzy nas swymi łaskami,
I jest wciąż między nami.
I jest wciąż między nami.
- Jaro -
Komentarze
Prześlij komentarz