20. "Polskie legendy" cz. 8 "Książę Niedźwiedź"
Dziś legenda będzie smutna
Może nawet i okrutna
Bo gdy miłość nieszczęśliwa
To historia bywa ckliwa
Ale zacznę od początku
Aby nie pogubić wątku
Na Mazowszu, dawno temu
Mieszkał książę, ale jemu
Nie udało się za życia
Małżeńskiego mieć pożycia
Choć był dobry i szlachetny
To zarazem bardzo szpetny
Miał posturę wręcz ogromną
A do tego twarz okropną
I dlatego go nazwano
Książę Niedźwiedź - takie miano
Lecz pomimo swej brzydoty
Miał ochotę na zaloty
Widział zawsze on w kościele
Pięknych dziewczyn bardzo wiele
Ale tylko jedna panna
Była piękna jak Dziewanna
Więc co tydzień tam przybywał
I swą piękność wypatrywał
Ale na tym poprzestawał
I miłości nie wyznawał
Aż pewnej pięknej niedzieli
Ujrzał swą wybrankę w bieli
Sukni ślubnej i welonu
Jak szła w rytm bijących dzwonów
Do ołtarza z przyszłym mężem
Oraz gości swych orężem
Na ten widok serce księcia
Bliskie było już pęknięcia
No i wtedy skamieniało
Jak i całe jego ciało
Głaz niedźwiedzia przybrał postać
By już tak na wieki zostać
I też on do dzisiaj stoi
Wejście do kościoła stroi
A świątynia Jezuitów
Jest prawdziwa, a nie z mitów
Przy ulicy Świętojańskiej
Tej warszawskiej, a nie gdańskiej
Niedźwiedź czeka, aż do czasu
Gdy czar pryśnie gdzieś do lasu
Lecz by pozbyć się zaklęcia
I czar mógł opuścić księcia
Musi znaleźć się dziewczyna
Ta niezwykła i jedyna
Która go pokocha szczerze
I swe serce da w ofierze
Aby miłość zwyciężyła
I postać księcia ożyła.
-Jaro-
Komentarze
Prześlij komentarz